Dowcipy
< Wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 [16] 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej >
Marketing w 3 krokach:
1. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Podchodzisz do niej i mówisz:
- Jestem super w łóżku! Co Ty na to ?
To nazywa się marketing bezpośredni.
2. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Dajesz znak przyjacielowi, on podchodzi do niej i mówi:
- Cześć, mój przyjaciel stojący tam jest świetny w łóżku. Co Ty na to ?
To nazywa się reklama.
3. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Ona podchodzi do Ciebie i mówi:
- Słyszałam, że jesteś świetny w łóżku, co Ty na to ?
To nazywa się mieć silną markę...
RPA biały kierowca przejechał murzyna na przejściu dla pieszych. Tak go trafił, że murzyn wleciał przez przednią szybę do wnętrza samochodu a przez tylną wyleciał. Niestety, nie ma lekko, rozprawa sądowa i wyrok: 2 lata wiezienia dla murzyna za włamanie i próbę ucieczki.
Po wyjściu z pierdla ten sam murzyn trafia na pasach na tego samego białego. LUUUUP! i ta sama sytuacja: przednia szyba, tylna szyba, Murzyn dostal 5 lat za recydywe.
Wychodzi po 5 latach, i znowu na pasach trafia na tego samego białego. Przednia szyba, tylna szyba.. Tym razem biały nie wytrzymał, wyskoczył i wbił Murzynowi kosę w plecy. Ale cóż, sprawiedliwość musi być: Murzyn dostał 15 lat za nielegalne posiadanie broni...
Nadaje radio:
"W stolicy Meksyku Mexico City miało miejsce wielkie trzęsienie ziemi. Zginęło 15000 osób, miliony są bez dachu nad głową. Europa obiecuje przysłać pomoc humanitarną, Kanada obiecuje przysłać wojsko do pomocy przy usuwaniu gruzów, USA obiecuje przysłać 15000 Meksykanow..."
Na gospodarstwo wpada nowy, młody kogut, spotyka starego i mówi:
- No to teraz ja tutaj rządzę, wszystkie kury moje.
- Dobra - mówi mu stary - ale najpierw mam dla ciebie propozycję: będzie tak jak chcesz, ale musisz mnie dogonić - będziemy biegać dookoła studni.
Młody kogut myśli - sprawny jestem, takiego starego piernika to raz dwa złapię, dobra niech będzie.
- Wiesz co - mówi stary kogut - ale daj mi z pół okrążenia forów.
No i tak doszli do porozumienia, stary kogut wystartował drąc się wniebogłosy, młody poczekał i zaraz potem ruszył za nim. Tak sobie biegają, nagle młody czuje jak go jakaś ręka za szyję podnosi do góry...
- Kurwa, juz piąty pedał w tym tygodniu...
Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opieprzamy się... - mówi dalej policjant.
- Ano, opieprzamy się - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - rzecze policjant.
- Nieeee, tylko ja studiuję. - odpowiada student.
W barze.
Pijany facet po piątym piwie wychodzi do toalety. Jakieś 2 minuty po tym knajpą wstrząsa mrożący krew w żyłach krzyk dobywający się z kibelka. Za jakieś pięć minut znowu. W końcu barman nie wytrzymał i idzie sprawdzić - patrzy - siedzi tam ten facet, więc pyta się go:
- Czemu się pan tak drze?
A facet:
- Panie, siadłem na kibelek, zrobiłem co trzeba, spuszczam wodę - i jak mnie coś nie ściśnie za jaja! Za chwilę znowu - ciągnę te wajchę - i jak mnie nie ściśnie!
A barman:
- Bo to nie kibel idioto, tylko wiadro od mopa...
Na lekcji religii ksiądz pyta dzieci:
- W czyim domu cała rodzina modli się przed posiłkiem?
- W moim - odpowiada Jaś - Ale tylko wtedy, gdy grzyby na zupę zbierał dziadek
Angielski dżentelmen zażywa odswieżającej kąpieli. W pewnej chwili zdarzyło mu się puścić podwodnego, przeciagłego bąka. Chwilę pózniej wchodzi do łazienki lokaj; sciereczka przewieszona przez ramię, taca, butelka i szklaneczka...
- Bob, przeciez Cię nie wzywałem - dziwi się dźentelmen.
- Alez sir, słyszałem wyraźnie: "Bob, bring a bottle of bourbon"...
Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać, jeżeli jest pijany. Egzaminator był litościwy, więc stwierdził, że nie ma sprawy. Na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Egzaminator powiedział:
- No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na to student:
- Niech Pan poczeka, to dopiero układ współrzędnych.
Idzie dwóch grotołazów - szukają jakiejś dobrej jaskini do połażenia. W pewnym momencie patrzą - w ziemi jakaś duża japa.
- Nonono - może być niezła. Trzeba tylko sprawdzić jaka jest głęboka.
- mam pomysł - wrzucimy kamień w dół i posłuchamy jak długo leci...
Jeden z grotołazów wziął kamień i ćpnął w dół;
- SZSZSZSSZSZSZSZSZszszszszszszszsz....- i nic...
- Hmmm... - trzeba znaleźć większy kamień - se myśli
Chodzą w koło, szukają większych kamieni - znalazł się taki dość duży...
Ćpają nim w dół i nasłuchują:
- SZSZSZSSZSZSZSZSZszszszszszszszsz....- i nic...
- uuuuu - może być niezła japa - jeszcze większy kamień by się przydał - jaki głaz może...
Rozdzielili się - łażą, łażą, łażą, szukają - w końcu jeden krzyczy:
- te!!! - znalazłem jakąś szynę - może ją wrzucimy?... Wzięli się za szynę i przydźwigali ją do jamy...
- na 3 rzucamy! 1.... 2.... 3.... eeeep!
- SZSZcykSZSSZSZSZcykcykSZSZszszscykcykzszszszcykszsz....
Znowu nic... Ale patrzą - a tu leci na nich koza. Leci jakby ją popierdoliło. Nogi jej się podwijają, wali jakieś koziołki, kula się w ogromnym tępie i skacze nagle na główkę do środka dziury... Zdębieli - poptarzeli na siebie ale nic. Może tak tutaj kozy mają? Za chwilę przychodzi jednak baca i pyta:
- panocki - nie widzieliśta moi kozy? Była tutaj przed chwilką
- a no widzieliśmy - przed chwilką jakby ją popierdoliło - wskoczyła do tej japy!
- toć nie moze być! - mówi baca - przeca ją do szyny przywiązołech...
1. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Podchodzisz do niej i mówisz:
- Jestem super w łóżku! Co Ty na to ?
To nazywa się marketing bezpośredni.
2. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Dajesz znak przyjacielowi, on podchodzi do niej i mówi:
- Cześć, mój przyjaciel stojący tam jest świetny w łóżku. Co Ty na to ?
To nazywa się reklama.
3. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Ona podchodzi do Ciebie i mówi:
- Słyszałam, że jesteś świetny w łóżku, co Ty na to ?
To nazywa się mieć silną markę...
RPA biały kierowca przejechał murzyna na przejściu dla pieszych. Tak go trafił, że murzyn wleciał przez przednią szybę do wnętrza samochodu a przez tylną wyleciał. Niestety, nie ma lekko, rozprawa sądowa i wyrok: 2 lata wiezienia dla murzyna za włamanie i próbę ucieczki.
Po wyjściu z pierdla ten sam murzyn trafia na pasach na tego samego białego. LUUUUP! i ta sama sytuacja: przednia szyba, tylna szyba, Murzyn dostal 5 lat za recydywe.
Wychodzi po 5 latach, i znowu na pasach trafia na tego samego białego. Przednia szyba, tylna szyba.. Tym razem biały nie wytrzymał, wyskoczył i wbił Murzynowi kosę w plecy. Ale cóż, sprawiedliwość musi być: Murzyn dostał 15 lat za nielegalne posiadanie broni...
Nadaje radio:
"W stolicy Meksyku Mexico City miało miejsce wielkie trzęsienie ziemi. Zginęło 15000 osób, miliony są bez dachu nad głową. Europa obiecuje przysłać pomoc humanitarną, Kanada obiecuje przysłać wojsko do pomocy przy usuwaniu gruzów, USA obiecuje przysłać 15000 Meksykanow..."
Na gospodarstwo wpada nowy, młody kogut, spotyka starego i mówi:
- No to teraz ja tutaj rządzę, wszystkie kury moje.
- Dobra - mówi mu stary - ale najpierw mam dla ciebie propozycję: będzie tak jak chcesz, ale musisz mnie dogonić - będziemy biegać dookoła studni.
Młody kogut myśli - sprawny jestem, takiego starego piernika to raz dwa złapię, dobra niech będzie.
- Wiesz co - mówi stary kogut - ale daj mi z pół okrążenia forów.
No i tak doszli do porozumienia, stary kogut wystartował drąc się wniebogłosy, młody poczekał i zaraz potem ruszył za nim. Tak sobie biegają, nagle młody czuje jak go jakaś ręka za szyję podnosi do góry...
- Kurwa, juz piąty pedał w tym tygodniu...
Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opieprzamy się... - mówi dalej policjant.
- Ano, opieprzamy się - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - rzecze policjant.
- Nieeee, tylko ja studiuję. - odpowiada student.
W barze.
Pijany facet po piątym piwie wychodzi do toalety. Jakieś 2 minuty po tym knajpą wstrząsa mrożący krew w żyłach krzyk dobywający się z kibelka. Za jakieś pięć minut znowu. W końcu barman nie wytrzymał i idzie sprawdzić - patrzy - siedzi tam ten facet, więc pyta się go:
- Czemu się pan tak drze?
A facet:
- Panie, siadłem na kibelek, zrobiłem co trzeba, spuszczam wodę - i jak mnie coś nie ściśnie za jaja! Za chwilę znowu - ciągnę te wajchę - i jak mnie nie ściśnie!
A barman:
- Bo to nie kibel idioto, tylko wiadro od mopa...
Na lekcji religii ksiądz pyta dzieci:
- W czyim domu cała rodzina modli się przed posiłkiem?
- W moim - odpowiada Jaś - Ale tylko wtedy, gdy grzyby na zupę zbierał dziadek
Angielski dżentelmen zażywa odswieżającej kąpieli. W pewnej chwili zdarzyło mu się puścić podwodnego, przeciagłego bąka. Chwilę pózniej wchodzi do łazienki lokaj; sciereczka przewieszona przez ramię, taca, butelka i szklaneczka...
- Bob, przeciez Cię nie wzywałem - dziwi się dźentelmen.
- Alez sir, słyszałem wyraźnie: "Bob, bring a bottle of bourbon"...
Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać, jeżeli jest pijany. Egzaminator był litościwy, więc stwierdził, że nie ma sprawy. Na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Egzaminator powiedział:
- No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na to student:
- Niech Pan poczeka, to dopiero układ współrzędnych.
Idzie dwóch grotołazów - szukają jakiejś dobrej jaskini do połażenia. W pewnym momencie patrzą - w ziemi jakaś duża japa.
- Nonono - może być niezła. Trzeba tylko sprawdzić jaka jest głęboka.
- mam pomysł - wrzucimy kamień w dół i posłuchamy jak długo leci...
Jeden z grotołazów wziął kamień i ćpnął w dół;
- SZSZSZSSZSZSZSZSZszszszszszszszsz....- i nic...
- Hmmm... - trzeba znaleźć większy kamień - se myśli
Chodzą w koło, szukają większych kamieni - znalazł się taki dość duży...
Ćpają nim w dół i nasłuchują:
- SZSZSZSSZSZSZSZSZszszszszszszszsz....- i nic...
- uuuuu - może być niezła japa - jeszcze większy kamień by się przydał - jaki głaz może...
Rozdzielili się - łażą, łażą, łażą, szukają - w końcu jeden krzyczy:
- te!!! - znalazłem jakąś szynę - może ją wrzucimy?... Wzięli się za szynę i przydźwigali ją do jamy...
- na 3 rzucamy! 1.... 2.... 3.... eeeep!
- SZSZcykSZSSZSZSZcykcykSZSZszszscykcykzszszszcykszsz....
Znowu nic... Ale patrzą - a tu leci na nich koza. Leci jakby ją popierdoliło. Nogi jej się podwijają, wali jakieś koziołki, kula się w ogromnym tępie i skacze nagle na główkę do środka dziury... Zdębieli - poptarzeli na siebie ale nic. Może tak tutaj kozy mają? Za chwilę przychodzi jednak baca i pyta:
- panocki - nie widzieliśta moi kozy? Była tutaj przed chwilką
- a no widzieliśmy - przed chwilką jakby ją popierdoliło - wskoczyła do tej japy!
- toć nie moze być! - mówi baca - przeca ją do szyny przywiązołech...
< Wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 [16] 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej >