REKLAMA

Dowcipy

Pani w szkole pyta sie dzieci jakiej pasty do zebow uzywaja. Malgosia:
- Ja uzywam Colgate.
- A dlaczego ?
- Bo to numer 1 na swiecie...
- Bardzo dobrze...., a ty Jasiu jakiej uzywasz ??
- BlendaMed !
- A dlaczego ?
- Bo po niej sa twarde jajka !



Pewna rodzina wynajela sobie Studenta do opieki nad synem Jasiem. Jasiu bardzo lubil studenta, a student Jasia. Jednak kiedy Jasiu skonczyl te (powiedzmy) 12 lat, rodzina postanowila Jasia uswiadomic. A ktoz sie do tego lepiej nadaje niz student? Student oczywiscie poprosil o rozmowe z Jasiem na osobnosci.
- Pamietasz, Jasiu, co robimy co weekend?
- Oczywiscie, ze pamietam!
- To od dzisiaj musisz wiedziec, ze pszczolki i motylki robia to samo.



Nauczyciel polecil uczniom napisac wypracowanie na temat: "Jak trzeba sie uczyc?". Jasio napisal:
"Im wiecej sie czlowiek uczy, tym wiecej umie. Im wiecej umie, tym wiecej zapomina. Im wiecej zapomina, tym mniej umie. Im mniej umie, tym mniej zapomina. Wiec po co sie uczyc?!".



Na lekcji polskiego kazde z dzieci ma powiedziec kilka slow o zimie. Przychodzi kolej na Jasia:
- jest wielki mroz. Z drzew spadly juz liscie, ptaki odlecialy do cieplych krajow, woda zamarzla w jeziorze, a na lodzie wilki sie pier...
- Jasiu, zle!
- No pewnie, ze zle, bo im sie lapy slizgaja!!!



Jasiu po wakacjach przychodzi do szkoly. Pani sie pyta:
- No, Jasiu...
- Nie Jasiu, tylko John!
- Wiec dobrze, John, gdzie spedziles wakacje?
- W Ameryce :)))
- O, ladnie, a co ty tam robiles?
- Ano, lezalem na werandzie, szedlem na sniadanie, znowu lezalem na werandzie, szedlem na obiad...
- Ale to chyba bylo nudno?
- Alez skad!
- No dobrze... A moze ty Malgosiu powiesz nam gdzie...
- No, no... Ja nie jestem Malgosia, tylko Veranda



Facet w Stanach miał kurzą fermę, wszystko szło dobrze aż do czasu jak zdechł główny kogut rozpłodowiec. Farmer wybrał się na targ celem zakupu nowego koguta. Chodzi, chodzi ale nic godnego uwagi nie widzi - wtem zaczepaia go nieśmiało jeden malutki człeczyna i powiada, że posiada odpowiedniego koguta-rozpłodowca. Farmer nie przekonany prosi o jakiś opis mozliwości i możliwe referencje kogucika.
Człeczyna zaczyna opowieśc o wspaniałym i bujnym życiu seksualnym koguta, jak to zapłodnił wszystkie jego kury, a miał ich dużo, i nie dość mu było, więc się zaczął dobierać do żony opowiadającego a to już przesada, więc go sprzedaje.
Farmer pomyślał: "Jestem samotny więc nie problem", głośno zaś rzekł:
- OK, biorę!
Zawiózł go na swoją farmę i powiada:
- Masz tu kogucik 3000 kur do obrobienia, zaczynaj pracę!
Wraca po 2 godzinach i co widzi? Wszystkie kury w siódmym niebie, mają dość, kogucik biedny leży na środku prawie nieżywy, oczka zamknięte, ledwie oddycha, krążą już nad nim sępy. Farmer ze łzami w oczach podchodzi i zaczyna go obżalać:
- Biedny koguciku nie musiałes tych wszystkich kur od razu, Po co było się tak przemęczac, teraz zdychasz i co ja zrobię?!
Kogucik odchyla jedną powiekę i syczy:
- Spierdalaj bo mi sępy spłoszysz!



Nauczycielka prosi dzieci, zeby napisaly wypracowanie w ktorym zawerte beda
4 tematy: monarchia, seks, religia, tajemnica.
Powiedziala dzieciom - że beda mogly isc do domu, jak zkoncza wypracowanie. Po kilku sekundach Jasiu wstaje i się pakuje - mówiąc że już skończyl. Na to pani niedowierzając - każe mu przeczytać wypracowanie i Jasiu z dumą czyta:
- Ktoś zerznął krolowa. O moj Boze! Kto?



Gostek przychodzi do teatru z piwem i rybą. Siada, patrzy, a tu dookoła tyle ludzi... Pić jakoś tak niewygodnie i piwa nawet nie ma jak otworzyć. Nage sąsiad z prawej do niego:
- Pan pierwszy raz w teatrze?
- No.
- Piwo o podłokietnik Pan otworzy.
Gostek tak zrobił i pije z uśmiechem, ale potem myśi sobie co by z tą rybą zrobić. I tu sąsiad z lewej do niego:
- Pan pierwszy raz w teatrze?
- No.
- Ma Pan program przedstawienia przecie - rybe niech se Pan na nim położy i już.
Gostek siedzi, piwo pije i rybę wpieprza, ale tak coś go pęcherz uwiera a wyjść niewygodnie jakoś niby w pierwszym rzędzie... Ale tu sąsiad z tyłu do niego:
- Pan pierwszy raz w teatrze?.
- No.
- Przecież my na bakonie jesteśmy, wiec wstań se Pan i lej na parter.
Gostek wstał i leje. No ale tam w dole podnosi się łysy na którego głowę się odlewał i krzyczy do niego:
- Pan pierwszy raz w teatrze czy jak?
- No.
- No to nie lej Pan w jedno miejsce, dobra?!?!



Anegdota: Stanisławski i Niemirowicz-Danczenko spacerują po korytarzu Teatru Artystycznego. Nagle pojawia się biegnący bardzo szybko student, zwala ich z nóg, po czym zaczyna przepraszać. Na to Niemirowicz-Danczenko:
- Młody człowieku, co ty sobie wyobrażasz?! Latasz jak szalony po świątyni sztuki! Przed tobą jeden z najlepszych na świecie reżyserów i pedagogów. A ja, wasz pokorny sługa, też niemało zrobiłem da sztuki. Powinien się Pan zapaść po ziemię ze wstydu!!!
Student czerwieni się, potem blednie, na koniec jakby znikł lub stał się niewidziany. Wtedy Niemirowicz-Danczenko odwraca się do Stanisławskiego i mówi:
- Konstantin Siergiejewicz, w czym to nam tak bezpardonowo przerwano?
- Ach, tak: Więc, biorę ją, rozumiesz, kompetnie pijaną... za dupę...

PrzejdĽ do menu