REKLAMA

iLove.pl - randki OnLine

Dowcipy

W prawdziwym sowieckim teatrze, pewien młody aktorzyna dostał niedużą rolę, polegającą na podaniu głównemu bohaterowi miecza i wypowiedzeniu przy tym kwestii: "Baabujew, oto wasz miecz." Niestety, biedny aktorzyna miał na pieńku z suflerem, który go bardzo nie lubił i ciąge podpowiadał "Baachujew", dodając za każdym razem od siebie: "Skompromitujesz się i więcej żadnej roi ci nie dadzą!". Młodzieniaszek chodził więc tylko i powtarzał "Baabujew, Baabujew" i nic tyko "Baabujew". W końcu nadeszła podniosła chwila premiery. Aktor na scenie zbiera się do wypowiedzenia swej kwestii. Oślepiony promieniami reflektorów podaje miecz głównemu bohaterowi, jednocześnie groźnym i dumnym wzrokiem patrząc na sufera. Wreszcie zaczyna:
- Baabujew (tu uśmiech na twarzy), oto wasz chuj!



Zachodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik. Podchodzi do niego kelner. Ruski zamawia:
- Ty, słuchaj, masz czarny kawior?
- Tak, oczywiście.
- No to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy.
- Zaraz przyniosę.
- A wódę masz?
- Tak, oczywiście.
- No to nieś mi tu wódę za 5 tysięcy.
Przyniesiono nowemu ruskiemu zamówienie - ten wódki się ochlał, po czym zmęczony piciem zarył mordą w kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki inteligencik. Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kener i pyta:
- Jakie będzie pańskie zamówienie?
- Po pierwsze, proszę mi przynieść wino rocznik `47
- Oczywiście.
- Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku.
Nalać proszę mi tego wina dokładnie 78 g do kieliszka ze złotym paseczkiem dookoła.
- Tak, oczywiście - ze złotym paskiem.
- Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20g oliwy z oliwek.
- Gdzie nalać? - Pyta kener.
- W kuper!
- Gdzie, gdzie?
- W dupę pieprzonej kurze !!!
Nage budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy:
- I MNIE TEZ W DUPĘ OLIWĘ ZA 5 TYSIĘCY!!!!!!!!



Nad rzeczka, opodal krzaczka siedzi sobie krowa i pali trawke. Zadowolona, klimat i te sprawy. Podplywa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz, bóbr, jaram, jest OK!
- Daj troche jeszcze nigdy nie kurzylem.
- Jasne, sciagnij bracie bucha i poczuj sie cool!
Bóbr wciagnal dym do pyska i od razu wypuscil. Na to Krowa:
- Eeeee, bracie, nie tak!. Patrz: sciagnij bucha i trzymaj go w plucach dluzsza chwile.., wiesz co?, najlepiej to w tym czasie przeplyn sie kawalek w dól rzeki , wróc tu i wtedy wypusc powietrze - bedzie OK!
Jak uradzila, tak bóbr zrobil. Zaciagnal sie gleboko, i plynie pod woda. Jako ze juz po kilku chwilach zrobilo mu sie happy, Wyszedl na brzeg i orbituje sobie na trawie. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Te, bóbr, co robisz?
- Aaa, widzisz hipciu, fazuje sobie, ale jest pieknie!
- Daj troche stuffu....ja tez chce!
- Podplyn sobie do krowy, ona ci da.
Hipopotam podplynal kawalek w góre rzeki do krowy i wychodzi na brzeg..., a krowa z wybaluszyla oczy i wrzasnela:
- Bóbr, kurwa! WYPUSC POWIETRZE!



Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi. Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to był?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.



Lew, król zwierząt wychodzi z kalendarzykiem i długopisem na sawannę. Spotyka żyrafę:
- O, Pani Żyrafa, nieprawdaż? Zjem Panią w poniedziałek na obiad - i notuje w kalendarzyku.
Żyrafa otworzyła już pysk, chce zaprotestować, lecz cóż, król zwierząt, nic się na to nie poradzi... Z łezką w oku odchodzi. Lew spotyka zebrę:
- Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.
Wertuje kalendarzyk:
- Tak, środowa kolacja jeszcze nie zamówiona, więc spożyję Panią w środę na kolację.
Zebra chce zaprotestować, lecz ze ściśniętego gardła nie może wydobyć głosu. Szlochając odchodzi.
Zbliża się wesoło kicający zajączek.
- Pan Zając, jeśli się nie mylę. Więc ja pana zjem jutro na powieczorek
i notuje w kalendarzyku.
- To ja pana pierdolę!
- Aa, to ja Pana skreślam.



Był sobie człowiek ktory posiadał swoja własna fabryke miesna jednakze był juz w podeszłym wieku postanowił przekazac interes swojemu jedynemu synowi(jak to zwykle bywa). Przyprowadza syna do fabryki i mowi:
- Synu widzisz ta maszyne? do niej wkładasz barana i wychodzi parówka, rozumiesz?
- Nie, odpowiada syn
Ojciec tłumaczy wiec jeszcze raz:
- Maszyna, Baran, parowka... rozumiesz?
- Nie, ponownie odpowiada syn
Ojciec nie wytrzymuje ale tłumaczy jeszcze raz:
- Tu masz maszyne w nia wkładasz barana i wychodzi parowka... ROZUMIESZ?
- Nie tato, ale powiedz mi czy jest maszyna w ktora sie wkłada parówke i wychodzi baran?
- TAK, TWOJA MATKA!!!!!



Początkująca śpiewaczka operowa pyta męża:
- Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy śpiewam?
- Bo nie chce, żeby sąsiedzi myśleli że cię biję.



W Rosji rozchorował się ambasador jednego z afrykańskich państewek. Aby nie psuć sobie wizerunku, ruscy zawieźli gościa do najlepszej kliniki i oddali w ręce najlepszych lekarzy. Udało się, ambasador wyzdrowiał i wybrał się do Putina podziękować za opiekę. Prezydent wylewnie przywitał gościa, strzelili se po maluchu, w końcu Putin zapropnował ambasadorowi małą rozrywkę:
- Proszę tutaj do saloniku panie ambasadorze, tyle czasu w naszym kraju, a jeszcze nie poznał pan naszej narodowej gry - rosyjskiej ruletki!
- Ach tak... a na czym ona polega?
- To proste, w bębenku rewolweru jest tylko jedna kula, turlamy bębenek, przystawiamy lufę do skroni i naciskamy spust, o tak - pyk - rewolwer nie wystrzelił. Bardzo, bardzo podniecające, proszę spróbować! Ambasador pochodził z kraju wojowników, polował dzidą na lwy, więc gierka z taką dozą adrenalinki bardzo mu się spodobała. Obrócił bębenek, przystawił lufę i... pyk.
- Hehe, dobre... dobre! - ucieszył się ambasador.
W jakiś czas później ambasador wrócił do kraju, gdzie został wybrany prezydentem. Pewnego dnia rozchorwał się tam rosyjski ambasador Putin, ex prezydent Rosji. Afrykaniec zaprowadził gościa do wielkiej lepianki, gdzie na lwich skórach wylegiwało się sześć najpiękniejszych dziewczyn Czarnego Lądu.
- Proszę spróbować panie ambasadorze, oto nasza narodowa rozrywka, czyli afrykańska ruletka!
- Hmmm... a na czym ona polega?
- To proste, podchodzi pan do wybranej dziewczyny a ona robi panu laskę.
- No dobrze, ale to przecież wcale nie jest niebezpieczne! To jest tylko przyjemne!
- Tak, tak... panie ambasadorze... ale jedna z nich... jest kanibalem



Przychodnia po reformie - Pacjenci wchodza do lekarza.
Pierwszy:
-Panie doktorze, jak nagniatam klatke piersiowa to mnie wszystko boli.
- Nie nagniatac, nie bedzie bolalo. Nastepny!
Wchodzi matka z corka.
- Panie doktorze, czy to mozliwe aby po pieciu miesiacach urodzilo sie dziecko?
- Mozliwe, nastepne przyjda w terminie. Nastepny!
- Panie doktorze, wracalem z wczasow i na koniec cos zlapalem, czy to przejdzie?
- Przejdzie na zone i dzieci. Nastepny!
- Panie doktorze, jestem panienka i zaszlam w ciaze, co robic?
- Nie siusiac trzy tygodnie, moze sie utopi. Nastepny!
- Panie doktorze, z moim zoladkiem cos sie dzieje, zjem sliwki - robie sliwkami, zjem kartofle - robie kartoflami.
- Jak chce pan robic gownami to zjedz pan gowno. Nastepny!
Wchodzi panienka.
- Panie doktorze, mam chlopca w sile wieku, karmie go kluskami, zacierkami, buleczkami, a on dalej nie moze.
- Od krochmalu to tylko kolnierzyk stoi. Nastepny!
- Panie doktorze, moj interes tak mi zmalal. Co robic?
- Owinac w gazete wyborcza, ona wszystko wyolbrzymia. Nastepny!
- Panie doktorze, mam 40 lat. Kolega w moim wieku mowi, ze jeszcze moze a ja nie.
- Mow pan, ze i pan moze. Nastepny!
- Panie doktorze, od dwoch dni nie moge siusiac.
- Ile ma pan lat?
- 80.
- To juz pan swoje wysiusial. Nastepny!
- Panie doktorze, mnie od pewnego czasu tak w brzuchu jezdzi tam i z powrotem. Co to jest?
- Ma pan dwie dupy i gowno nie wie ktoredy wyjsc. Nastepny!
- Panie doktorze, moj synek polknal stalowke. Co robic?
- Niech wypije litr atramentu, bedzie mial swoje wlasne wieczne pioro. Nastepny!
- Panie doktorze, moja zona polknela igle. Co robic?
- Zakladac naparstek. Nastepny!
- Panie doktorze, wszyscy mnie ignorują.
- Następny proszę!
Co, to juz wszyscy? Chwala Bogu, tak sie zmeczylem. Siostro, prosze o szklanke dobrej mocnej kawy.



Młody, przystojny chłopak trafił do szpitala na jakiś drobny zabieg chirurgiczny. Dzień po zabiegu wpadł do niego w odwiedziny przyjaciel. Był zaskoczony faktem, że wokół pacjenta kręci się cały czas kilka pielęgniarek, poprawiają poduszki, przynoszą napoje, podają kaczkę...
- O co chodzi ?? - pyta przyjaciel - Przecież twój stan nie wymaga aż takiej opieki... jak dla mnie to chyba mógłbyś już wyjść ze szpitala...
- Tak wiem - uśmiechnął się pacjent - ale pielęgniarki założyły coś w rodzaju mojego fan-clubu gdy usłyszały, że po obrzezaniu musiano założyć mi trzydzieści siedem szwów...

Przejdź do menu