REKLAMA

iLove.pl - randki OnLine

Dowcipy

Pewien farmer oprowadzał po swoim gospodarstwie potencjalnego nabywcę. Doszli do pasieki.
- Czemu ta pasieka stoi tak blisko drogi? Przecież pszczoły mogą użądlić przechodniów! - narzeka kupiec.
- Te ule stoja tu od 10 lat i nigdy nic takiego sie nie zdarzyło! - odpowiada farmer.
Po krótkiej dyskusji postanowili się założyć - zainteresowany rozbierze się do naga i zostanie przywiązany do rosnącego w pobliżu pasieki drzewa na caly dzień. Jeżeli do wieczora użądli go pszczoła, dostanie farmę za darmo, w przeciwnym razie - zapłaci podwójną cenę.
Wieczorem farmer idzie odwiązać kupca i z daleka widzi, że facet jest blady i słania się na nogach.
- Cholera, przegrałem chyba zakład - klnie pod nosem farmer, biegnąc do niego.
- Co sie stało, gdzie ugryzła? - pyta, rozcinając więzy.
- Nigdzie, nie ugryzła, to nie to - szepcze cicho potencjalny nabywca - ale czy to cholerne ciele nie ma matki?



Znicze na grób z pozytywką zespołu Ich Troje, z utworem "Wstań, powiedz nie jestem sam" - cena 2,99 zł.
Agencja Pogrzebowa "Game Over"



Amerykanka była na wycieczce w Paryżu. Poszła do kabaretu, a tam gość wychodzi na scenę, kładzie orzecha włoskiego na krzesło, rozpina gacie, wyciąga członka i członkiem... rozłupuje orzecha. Po powrocie do Stanów nasza bohaterka marzyła tylko o tym, by jeszcze choć raz w życiu zobaczyć ten show. Tak się złożyło, że pojechała do Paryża już jako sześćdziesięcioletnia pani. Długo błąkała się po ulicach miasta, aż wreszcie odnalazła ten kabaret. Gość, też już leciwy, wszedł na scenę, położył na krześle orzech kokosowy, rozpiął gacie, wyciągnął członka i rozłupał go. To już zupełnie rozłożyło kobietę. Idzie do garderoby mistrza i pyta jak to możliwe, że 30 lat temu rozwalał orzechy włoskie, a teraz jako staruszek rozwala kokosa.
- No wie pani, wzrok już nie ten...



- Mamo! Mamo! Dlaczego w nocy tak skaczesz po tatusiu?
- Hmm.. bo tatuś jest taki gruby jak dmuchany materac, muszę jakoś spuszczać z niego powietrze...
- Ale mamo, to nie działa, bo jak wychodzisz, to ta pani spod 10'tki pompuje go spowrotem!



Dziewczyna poszła na randkę. Matka czeka na nią i kiedy dziewczę wchodzi, rodzicielka zauważa ryż we włosach swojej pociechy. Mówi:
- Nie mówiłaś że zamierzasz iść na ślub.
- Nie byłam. Robiłam loda chińczykowi i zrzygał się na mnie.



Siedzi facet w knajpie, przy stoliku obok siedzi grupka głuchoniemych. Barman wydaje się kojarzyć niektóre gesty, bo bez problemów obsługuje grupkę. Facet zagaja barmana:
- Długo się pan uczył tych migów?
- Eee nieee.. to stali klienci, wystarczy kilka gestów i wiem o co chodzi.
Nagle głuchoniemi zaczęli gwałtownie, acz rytmicznie gestykulować, zataczając kółka nad głowami i falując ramionami. Barman poderwał się z miejsca i z krzykiem wywalił całą grupę z knajpy.
- Panie! O co chodzi?! - pyta klient
- Tysiąc razy im powtarzałem, że nie wolno tu śpiewać!



Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, na obu nogach po wewnętrznej stronie ud zrobiły mi się takie zielone, plamy. Co to może być?
Lekarz myśli, myśli i pyta:
- Czy jest pani mężatką?
- Tak
- A czy pani mąż jest Cyganem?
- Tak, ale jak pan zgadł?
- To niech mu pani powie że jego kolczyki nie są ze złota!



Jeden gimnazjalista wybrał się kiedyś do koleżanki studiować gramatykę. Tak od przypadku do przypadku wylądowali w końcu łóżku. Chociaż gostek był prawiczkiem, dziarsko zabrał się do roboty i już po chwili padło sakramentalne:
- Eh.. rozsuń nogi trochę szerzej!...
Akcja się rozwija, ale chyba coś jest nie halo, bo koleś znowu ordynuje:
- Szerzej... szerzej!... Jeszcze szerzej!...
Panienka zaczyna się wiercić niespokojnie, bo już praktycznie szpagat zrobiła, wreszcie pyta chłopaczka:
- Co ty do cholery wyprawiasz?! Jaja chcesz mi tam włożyć?!
- Niee... tylko próbuję je wyjąć...



Przed barem zatrzymał się wielki harley, zsiadł z niego taki spory, naprawdę spory facet z plakietką Hells Angel na plecach. Usiadł pośrodku baru, zamówione piwko golnął jednym łykiem i czekając na następne łypnął okiem w prawo:
- Czego się kurwa gapicie matkojebcy!
Spojrzał w lewo i zagaił przyjaźnie:
- Co za banda pierdolonych pedałów!
Nagle z prawego końca baru podnosi się jakiś gostek...
- Ja... ja przepraszam, ale usiadłem po niewłaściwej stronie baru...



Na parkiecie gość tańczy wolnego z cyganką. Przytulają się tak z minutę i nagle cyganka mówi:
- Niedługo umrzesz.
- Jak to! Skąd wiesz? - pyta przerażony gościu
- Bo czuje twój koniec.

Przejdź do menu