Dowcipy
< Wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 [48] 49 50 51 Dalej >
Zoo, para młodych ludzi przechadza się sie i ogłada zwierzaki. Nic ciekawego az nie podeszli do klatki goryla, ktory przynudzony siedzial w przeciwległym końcu klatki. Goryl lypnal okiem na dziewczyne i sie ozywil.
- Ooo, kochanie, obudził sie - powiedział chłopak.
Dziewczyna widząc żywe zainteresowanie goryla nęcąco poruszyła ramionami na co goryl wyraźnie zareagował. Podekscytowany chłopak poprosił:
- Kochanie, może zdejmiesz bluzeczkę, zobaczymy, co zrobi ten goryl
- Nie, to jest zoo. i w ogóle
- Ale zobacz, nikogo tutaj nie ma, nikt nie zobaczy
Jak poprosił tak zrobiła, na co goryl wstał i zbliżył się z zainteresowaniem do krat.
- ZOBACZ, ZOBACZ! A moze bys tak kochanie zdjęła jeszcze sukieneczkę i majteczki, zobaczymy jak zareaguje
- NIE! Tego już za wiele
- Ależ kochanie, zobacz, tutaj nikogo nie ma, a ten goryl jest za kratami, nikt nie zobaczy
Namawiał, namawiał no i dziewczyna się zgodziła. Twarz goryla powoli z czarnej robiła się czerwona a jego łapy chciały rozrywać kraty. Nagle, w te pędy, chłopak bierze dziewczynę wrzuca do klatki i mówi:
- Dobrze kochanie, a teraz powiedz mu ze boli Cię głowa!
Początek XX wieku. Uboga wiejska rodzina miała jedyną żywicielkę - krowę. Kiedy nastał kolejny ranek, mąż wstał jak zwykle przed świtem i poszedł do obory ją wydoić. Niestety krowa leżała całkiem martwa. Człowiek się załamał, przed oczami stanęła mu wizja śmierci głodowej, więc wyjął ze spodni pasek i powiesił się pod powałą. Po dłuższej chwili obudziła się żona, zaniepokojona brakiem małżonka. Od razu pomyślała, że mąż powinien być w oborze. Kiedy się tam udała i okazało się, że mąż popełnił samobójstwo, a na klepisku leży martwa krowa - jedyna żywicielka rodziny, niewiele myśląc powiesiła się koło męża, w końcu zgodnie z przysięgą małżeńską chciała dzielić jego los. Po chwili obudził się starszy syn. Kiedy zobaczył, że łoże rodziców jest puste, a na stole nie stoi kanka z mlekiem, jak zazwyczaj bywało, postanowił poszukać rodzicieli w oborze. Jakiż był jego szok, gdy odnalazł martwą krowę i rodziców równie martwych, a okoliczności wskazywały na samobójstwo. Pomyślał, że musi to sobie poukładać, postanowić coś, a najlepiej zawsze udawało mu się myśleć nad rzeką. Wziął więc wędkę i poszedł nad wodę. Zarzucił haczyk i w tej chwili z wody wyłoniła się postać pięknej syreny:
- Jeśli przelecisz mnie pięćdziesiąt razy, wskrzeszę twoich rodziców, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
Niestety syn dał radę syrenie tylko 25 razy i kiedy zasłabł pochłonęły go czeluście piekielne. W tejże chwili obudził się młodszy syn ubogich rolników. Kiedy zobaczył, że izba stoi pusta, postanowił, że poszuka współmieszkańców. Kiedy zobaczył martwą krowę i martwych rodziców w oborze, bardzo zafrasowany zauważył brak również wędek. Przecież miał jeszcze brata.
- Pewno poszedł nad rzekę - pomyślał i poszedł go poszukać. Zastał porzuconą wędkę i pomyślał, że brat poszedł za potrzeba i zaraz wróci, jednak w tym momencie z wody wyłoniła się piękna syrena i zapytała:
- Ile masz lat chłopcze?
- 16?
- Hm, jeśli przelecisz mnie 25 razy, wskrzeszę twoich rodziców, brata, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
- A mogę 30?!
- No, możesz?
- A 40?
- Możesz chłopcze, oczywiście, jak tylko dasz radę.
- A 50 razy mogę?
- Tak, tak, tak! - krzyknęła uradowana syrenka.
- A nie zdechniesz jak krowa?
Rozmawia dwóch alkocholików:
- Ciekawe dlaczego dali mi ksywke Dzin? Pewnie dlatego, ze wszystko moge?
- Nie, stary, po prostu gdy tylko ktos odkreca butelke, ty od razu sie pojawiasz.
Raz stary górnik popił se i wraca do domu. Ani nie zmiarkował, że jedną nogą idzie po szosie, a drugą po chodniku. Po chwili powiado głośno:
- Pierona, czterdzieści lot żyja i nie wiedziołech, żech kulawy!
Trzech gości przyjęło różne formy wzmacniania percepcji. Spotkawszy mur zagradzający drogę, każdy z nich wypowiedział:
Ten co wąchał kokę: "przeskoczę ten mur!"
Ten co brał LSD: "a ja go przeniknę!"
Ten co palił trawę: "a ja bym coś zjadł."
Faceta bolaly bimbaly. Kumpel poradzil mu zeby poszedl do lekarza. Lekarz nakazal przeprowadzic rózne badania. Facet wrócil z wynikami, lekarz je przejrzal i stwierdzil, ze wszystko jest ok, gosc jest zdrowy i w ogóle. Facet wrócil do chaty ale jakos tak niepewnie sie czul i zwierzyl sie koledze. Kumpel spojrzal na wyniki i mówi:
- Stary, masz przechlapane, patrz co tu pisza "OB Rh+"
- A co to znaczy?
- Obciac bimbalki.
- Kurde, rzeczywiscie zle. A co to znaczy "Rh+"?
- Razem z chujem...
Przyjeżdża do Lomabrdu i mówi, że chce pożyczyć 100PLN na dwa tygodnie, a w zastaw zostawi to Porshe. Właściciel się zdziwił, ale mówi, że ok, a za dwa tygodnie będzie musiała oddać 200PLN. Za dwa tygodnie przychodzi blondi i oddaje 200PLN i odbiera Porshaka. Właściciel Lombardu jednak z zaciekawieniem pyta, po co jej właściwie było 100PLN skoro ma takie auto. A blondi na to:
- A gdzie ja znalazłabym lepszy parking strzeżony na czas urlopu i to za 100PLN?
Akcja dzieje sie w autobusie. Glowni bohaterowie to: siedzaca kobieta i stojacy nad nia pijaczek. Stoi tak sobie ten pijaczek. Rozglada sie i zauwaza, ze siedzaca przy nim kobieta patrzy sie na niego.
- So sie tak gapisz kopieto???
- Alez prosze pana, ja sie nie gapie, ja mysle.
Pijaczek chwile sie zastanawia i dochodzi do wniosku, ze moze to i prawda. Nie minelo jednak kilka minut. Pijaczek znow spoglada na kobiete, a ta gapi sie na niego nadal.
- No kopieto! O so si chozi? So sie gapisz???
- Ale ja sie nie gapie. Niech pan mnie zostawi w spokoju. Ja mysle.
Nagle przed jadacy autobus na jezdnie wpada kot. Autobus hamuje gwaltownie. Kobieta siedzaca przed pijaczkiem wylatuje ze swojego miejsca, leci przez pol autobusu i uderze glowa o rurke.
Pijaczek na to:
- To zes se k...a wymyslila!!!
Zdesperowana dziewczyna stoi na nadbrzezu i chce popelnic samobojstwo. Widzi to mlody marynarz, podchodzi do niej i mowi:
- Nie rob tego! Zabiore cie na poklad naszego statku, ukryje, przemyce do Ameryki i zaczniesz nowe zycie. Przez caly rejs bede cie karmil, bede ci dawal radosc, a ty bedziesz mnie dawac radosc. Jeszcze nie wszystko stracone...
Dziewczyna, jeszcze pochlipujaca z cicha, postanowila dac sobie jeszcze jedna szanse i poszla z nim na statek. Jak obiecywal tak zrobil - ukryl ja pod pokladem, raz na jakis czas podrzucal jej kanapki, jakis owoc lub cos do picia, a cale noce spedzali na milosnych igraszkach. Sielanke przerwal kapitan, ktory pewnego dnia odkryl kryjowke dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytal surowo.
- Mam uklad z jednym z marynarzy. Zabral mnie do Ameryki, karmi mnie, a ja mu pozwalam robic ze mna, co chce. Mam nadzieje, ze kapitan go nie ukarze?
- Nie - odpowiedzial kapitan. - Chcialbym jednak, zebys wiedziala, ze jestes na pokladzie promu Wolin - Swinoujscie - Wolin.
Listonosz jak zwykle robi obchód po dzielnicy. Podchodzi do skrzynki pod jednym z domów, z chałupy wytacza się skacowany właściciel.
- Dzień dobry panie Kowalski - zagaja listonosz - Hoho... widzę że ciężka nocka była, co?
- Aaa taaak... panie Kaaaziuuuu... - cedzi facet - imprezka była, graliśmy w taką grę towarzyską "zgadnij kim jestem"...
- Hehe... a na czym ona polega?
- Bierzesz pan kartkę papieru, robisz w niej dziurkę, w którą wkłada się kutasa. Staje się za framugą, wystawia kartkę i kobitki miały zgadnąć właściciela...
- Super! Bardzo żałuję że mnie tam nie było... hehe...
- No nie wiem... nie wiem panie Kaziu... pana imię padło 5 razy...
- Ooo, kochanie, obudził sie - powiedział chłopak.
Dziewczyna widząc żywe zainteresowanie goryla nęcąco poruszyła ramionami na co goryl wyraźnie zareagował. Podekscytowany chłopak poprosił:
- Kochanie, może zdejmiesz bluzeczkę, zobaczymy, co zrobi ten goryl
- Nie, to jest zoo. i w ogóle
- Ale zobacz, nikogo tutaj nie ma, nikt nie zobaczy
Jak poprosił tak zrobiła, na co goryl wstał i zbliżył się z zainteresowaniem do krat.
- ZOBACZ, ZOBACZ! A moze bys tak kochanie zdjęła jeszcze sukieneczkę i majteczki, zobaczymy jak zareaguje
- NIE! Tego już za wiele
- Ależ kochanie, zobacz, tutaj nikogo nie ma, a ten goryl jest za kratami, nikt nie zobaczy
Namawiał, namawiał no i dziewczyna się zgodziła. Twarz goryla powoli z czarnej robiła się czerwona a jego łapy chciały rozrywać kraty. Nagle, w te pędy, chłopak bierze dziewczynę wrzuca do klatki i mówi:
- Dobrze kochanie, a teraz powiedz mu ze boli Cię głowa!
Początek XX wieku. Uboga wiejska rodzina miała jedyną żywicielkę - krowę. Kiedy nastał kolejny ranek, mąż wstał jak zwykle przed świtem i poszedł do obory ją wydoić. Niestety krowa leżała całkiem martwa. Człowiek się załamał, przed oczami stanęła mu wizja śmierci głodowej, więc wyjął ze spodni pasek i powiesił się pod powałą. Po dłuższej chwili obudziła się żona, zaniepokojona brakiem małżonka. Od razu pomyślała, że mąż powinien być w oborze. Kiedy się tam udała i okazało się, że mąż popełnił samobójstwo, a na klepisku leży martwa krowa - jedyna żywicielka rodziny, niewiele myśląc powiesiła się koło męża, w końcu zgodnie z przysięgą małżeńską chciała dzielić jego los. Po chwili obudził się starszy syn. Kiedy zobaczył, że łoże rodziców jest puste, a na stole nie stoi kanka z mlekiem, jak zazwyczaj bywało, postanowił poszukać rodzicieli w oborze. Jakiż był jego szok, gdy odnalazł martwą krowę i rodziców równie martwych, a okoliczności wskazywały na samobójstwo. Pomyślał, że musi to sobie poukładać, postanowić coś, a najlepiej zawsze udawało mu się myśleć nad rzeką. Wziął więc wędkę i poszedł nad wodę. Zarzucił haczyk i w tej chwili z wody wyłoniła się postać pięknej syreny:
- Jeśli przelecisz mnie pięćdziesiąt razy, wskrzeszę twoich rodziców, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
Niestety syn dał radę syrenie tylko 25 razy i kiedy zasłabł pochłonęły go czeluście piekielne. W tejże chwili obudził się młodszy syn ubogich rolników. Kiedy zobaczył, że izba stoi pusta, postanowił, że poszuka współmieszkańców. Kiedy zobaczył martwą krowę i martwych rodziców w oborze, bardzo zafrasowany zauważył brak również wędek. Przecież miał jeszcze brata.
- Pewno poszedł nad rzekę - pomyślał i poszedł go poszukać. Zastał porzuconą wędkę i pomyślał, że brat poszedł za potrzeba i zaraz wróci, jednak w tym momencie z wody wyłoniła się piękna syrena i zapytała:
- Ile masz lat chłopcze?
- 16?
- Hm, jeśli przelecisz mnie 25 razy, wskrzeszę twoich rodziców, brata, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.
- A mogę 30?!
- No, możesz?
- A 40?
- Możesz chłopcze, oczywiście, jak tylko dasz radę.
- A 50 razy mogę?
- Tak, tak, tak! - krzyknęła uradowana syrenka.
- A nie zdechniesz jak krowa?
Rozmawia dwóch alkocholików:
- Ciekawe dlaczego dali mi ksywke Dzin? Pewnie dlatego, ze wszystko moge?
- Nie, stary, po prostu gdy tylko ktos odkreca butelke, ty od razu sie pojawiasz.
Raz stary górnik popił se i wraca do domu. Ani nie zmiarkował, że jedną nogą idzie po szosie, a drugą po chodniku. Po chwili powiado głośno:
- Pierona, czterdzieści lot żyja i nie wiedziołech, żech kulawy!
Trzech gości przyjęło różne formy wzmacniania percepcji. Spotkawszy mur zagradzający drogę, każdy z nich wypowiedział:
Ten co wąchał kokę: "przeskoczę ten mur!"
Ten co brał LSD: "a ja go przeniknę!"
Ten co palił trawę: "a ja bym coś zjadł."
Faceta bolaly bimbaly. Kumpel poradzil mu zeby poszedl do lekarza. Lekarz nakazal przeprowadzic rózne badania. Facet wrócil z wynikami, lekarz je przejrzal i stwierdzil, ze wszystko jest ok, gosc jest zdrowy i w ogóle. Facet wrócil do chaty ale jakos tak niepewnie sie czul i zwierzyl sie koledze. Kumpel spojrzal na wyniki i mówi:
- Stary, masz przechlapane, patrz co tu pisza "OB Rh+"
- A co to znaczy?
- Obciac bimbalki.
- Kurde, rzeczywiscie zle. A co to znaczy "Rh+"?
- Razem z chujem...
Przyjeżdża do Lomabrdu i mówi, że chce pożyczyć 100PLN na dwa tygodnie, a w zastaw zostawi to Porshe. Właściciel się zdziwił, ale mówi, że ok, a za dwa tygodnie będzie musiała oddać 200PLN. Za dwa tygodnie przychodzi blondi i oddaje 200PLN i odbiera Porshaka. Właściciel Lombardu jednak z zaciekawieniem pyta, po co jej właściwie było 100PLN skoro ma takie auto. A blondi na to:
- A gdzie ja znalazłabym lepszy parking strzeżony na czas urlopu i to za 100PLN?
Akcja dzieje sie w autobusie. Glowni bohaterowie to: siedzaca kobieta i stojacy nad nia pijaczek. Stoi tak sobie ten pijaczek. Rozglada sie i zauwaza, ze siedzaca przy nim kobieta patrzy sie na niego.
- So sie tak gapisz kopieto???
- Alez prosze pana, ja sie nie gapie, ja mysle.
Pijaczek chwile sie zastanawia i dochodzi do wniosku, ze moze to i prawda. Nie minelo jednak kilka minut. Pijaczek znow spoglada na kobiete, a ta gapi sie na niego nadal.
- No kopieto! O so si chozi? So sie gapisz???
- Ale ja sie nie gapie. Niech pan mnie zostawi w spokoju. Ja mysle.
Nagle przed jadacy autobus na jezdnie wpada kot. Autobus hamuje gwaltownie. Kobieta siedzaca przed pijaczkiem wylatuje ze swojego miejsca, leci przez pol autobusu i uderze glowa o rurke.
Pijaczek na to:
- To zes se k...a wymyslila!!!
Zdesperowana dziewczyna stoi na nadbrzezu i chce popelnic samobojstwo. Widzi to mlody marynarz, podchodzi do niej i mowi:
- Nie rob tego! Zabiore cie na poklad naszego statku, ukryje, przemyce do Ameryki i zaczniesz nowe zycie. Przez caly rejs bede cie karmil, bede ci dawal radosc, a ty bedziesz mnie dawac radosc. Jeszcze nie wszystko stracone...
Dziewczyna, jeszcze pochlipujaca z cicha, postanowila dac sobie jeszcze jedna szanse i poszla z nim na statek. Jak obiecywal tak zrobil - ukryl ja pod pokladem, raz na jakis czas podrzucal jej kanapki, jakis owoc lub cos do picia, a cale noce spedzali na milosnych igraszkach. Sielanke przerwal kapitan, ktory pewnego dnia odkryl kryjowke dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytal surowo.
- Mam uklad z jednym z marynarzy. Zabral mnie do Ameryki, karmi mnie, a ja mu pozwalam robic ze mna, co chce. Mam nadzieje, ze kapitan go nie ukarze?
- Nie - odpowiedzial kapitan. - Chcialbym jednak, zebys wiedziala, ze jestes na pokladzie promu Wolin - Swinoujscie - Wolin.
Listonosz jak zwykle robi obchód po dzielnicy. Podchodzi do skrzynki pod jednym z domów, z chałupy wytacza się skacowany właściciel.
- Dzień dobry panie Kowalski - zagaja listonosz - Hoho... widzę że ciężka nocka była, co?
- Aaa taaak... panie Kaaaziuuuu... - cedzi facet - imprezka była, graliśmy w taką grę towarzyską "zgadnij kim jestem"...
- Hehe... a na czym ona polega?
- Bierzesz pan kartkę papieru, robisz w niej dziurkę, w którą wkłada się kutasa. Staje się za framugą, wystawia kartkę i kobitki miały zgadnąć właściciela...
- Super! Bardzo żałuję że mnie tam nie było... hehe...
- No nie wiem... nie wiem panie Kaziu... pana imię padło 5 razy...
< Wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 [48] 49 50 51 Dalej >