REKLAMA

iLove.pl - randki OnLine

Dowcipy

Idzie sobie zakonnica przez las do swojego klasztoru. Nagle słyszy gdzieś w krzakach dziwne dźwięki. Podchodzi bliżej, zagląda, a tam chłopak z dziewczyną "spółkują". Zakonnica w szoku, zrobiła znak krzyża i mówi:
- Boże, wybacz im bo nie wiedzą co czynią!
Idąc dalej znów słyszy dziwne dźwięki w krzakach. Zagląda, a tam para gejów "w akcji". Zakonnica ponownie w szoku, zrobiła znak krzyża i mówi:
- Boże, wybacz im bo nie wiedzą co czynią!
Po przejściu kolejnych kilkuset metrów znów natrafia w krzakach parę lesbijek podczas miłosnych igraszek. I znów zakonnica wykonała znak krzyża i wyszeptała:
- Boże, wybacz im bo nie wiedzą co czynią!
W końcu bezpiecznie dotarła do klasztoru i poszła do siostry przełożonej. Siostra przełożona zatroskana pyta:
- Czy wszystko w porządku siostro? Jak tam spacer?
- Tak, wszystko w porządku, ale jestem zgorszona...
- Czym?!
- Idąc lasem zobaczyłam w krzakach JEGO i JĄ, potem JEGO i JEGO a na koniec JĄ i JĄ!
- Siostro, gdybyś tu weszła 10 minut wcześniej zobaczyła byś MNIE i MNIE!



Rzecz sie dzieje w Australii. Do baru wchodzi David i zauważa Johna siedzącego przy stoliku, uśmiechniętego od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony?
- Wczoraj woskowalem łódz, tylko woskowałem... i nagle podeszła do mnie ruda piękność... mówię Ci stary... Z taaakim biustem. Stanęła i spytała:
- Mogę popływać z Tobą łodzią?
Powiedziałem:
- Pewnie, że możesz.
Wziąłem ją więc ze sobą, Dave. Odpłyneliśmy dość sporo od brzegu. Wyłączyłem silnik i mówię do niej:
- Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław.
I wiesz co, stary? Ona nie umiała pływać! Rozumiesz? Nie umiała pływać!
Nazajutrz Dave wchodzi do baru i widzi Johna jeszcze bardziej zadowolonego niż wczoraj.
- Widzę, że humor Cię nie opuszcza...
- Ech, stary... musze Ci opowiedzieć... woskowałem wczoraj łódź, tylko woskowałem... i podeszła superblondyna, z... no wiesz... z taaakim biustem... Spytała, czy może popływać ze mną łodzią.
- Jasne - mówię.
Odpłynąłem jeszcze dalej niż ostatnio. Wyłączyłem silnik i mówią do niej:
- Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław.
Stary... nie umiała pływać, ta też nie umiała pływać.
Parę dni pózniej Dave znowu spotyka Johna, tym razem jednak widzi, że John sączy piwko i popłakuje.
- Hej, John, coś Ty dzisiaj dla odmiany taki smutny?
- Ech, Dave, wczoraj znowu woskowałem swoją łódz, wiesz, tylko woskowałem... I nagle staje przede mną ponętna brunetka... piersi... stary! Taaakie miała. No i pyta, czy może popływać ze mną łodzią. Więc jej mówię:
- Jasne, że możesz.
Popłynęlismy daleko, jeszcze dalej niz poprzednio... Wyłączyłem silnik, popatrzyłem na jej biust i powiedziałem:
- Albo sex, albo płyniesz wpław do brzegu.
Ona ściągnęła figi... Dave! Ona miała członka! Miała ogromnego członka, stary! A ja... ja nie umiem pływać. Rozumiesz? Nie umiem pływać!




Poborowa komisja lekarska; lekarz w białym fartuchu, poborowy z jajami w garści... lekarz:
- Prosze się odwrócić i mocno pochylic do przodu, o tak bardzo dobrze, rozchylic rączkami "policzki" - i wyraźnie głosniej - ZDROWY!!!
A pobowrowy:
- to nie mógł mi pan tego powiedzieć prosto w oczy?



Szef pewnej firmy szukał pracownika do biura. Wystawił w oknie ogłoszenie nastepującej treści:
"POSZUKIWANY PRACOWNIK
Musi szybko pisać na komputerze, umieć obsługiwac różne programy i musi znać przynajmniej jeden obcy język.
Sprobuj. Nie dyskriminujemy nikogo! Jesteśmy firmą bez żadnych uprzedzeń. Każdy ma szansę!"
Jakiś czas później koło okna przechodził pies. Zobaczył ogłoszenie i wszedł do środka. Podszedł do biurka recepcjonistki, delikatnie złapał ją za nogawkę, pociągnął do wystawionego ogłoszenia i zaczął stukać w nie łapą. Recepcjonistka zdumiona zrozumiała, że pies chce się starać o posadę i wpuściła go do szefa. Kierownik w końcu otrząsnął się z szoku i mówi do psa:
- wiesz, nie mogę Cię zatrudnić. Masz wyraźnie napisane, że potrzebujemy kogoś, kto szybko pisze na komputerze.
Pies podbiegł szybko do komputera, wklepał w parę sekund dwustronicowy list, wydrukował i wręczył w zębach kierownikowi. Kierownik zdziwiony stwierdza:
- pięknie, ale wiesz... musisz też umieć obsługiwać różne programy.
Pies podbiega do komputera i w parę minut stworzył bazę danych, raport rozchodów firmy i jakieś trójwymiarowe wykresy. Kierownik juz w totalnym szoku:
- No wiesz, nie wątpię, że jesteś genialnym psem i masz sporo ciekawych zdolności, ale i tak nie mogę Cię przyjąć. Pies wybiegł na chwilę z gabinetu, przyniosl ze sobą ogłoszenie, które było wystawione w oknie, po czym łapą wskazal kawałek: "Nie dyskryminujemy nikogo!".
Kierownik na to:
- No tak, ale tam jest też napisane, że trzeba znać jakiś obcy język.
Pies spojrzał kierownikowi w oczy:
- Miau.



Poborowa komisja lekarska:
- Tak, proszę zdjąć spodnie, pochylić się... Chłopcze, czy ty palisz?
- A co? Dymi sie?



Idzie zając przez las. Spotkał smutnego misia....
- Misiu, co ty taki smutny?
- Bo idę na komisję wojskową... pewnie mnie wezmą do wojska...
- To zrob tak jak ja. Ja wziąłem dwa orzeszki i popukałem trochę w jąderka... spuchły mi i mnie nie wzięli...
Mis pomyślal i uznał ze może mu się też udać... Poszukał dwóch dużych kamieni i przywalił nimi kilka razy w jaja. Po komisji wychodzi bardzo smutny i zamyślony....
- Co taki smutny jesteś misiu... wzięli cię? -spytał zając.
- Nie. Odrzucili na platfusa....



Podjeżdza krasnoludek na stację benzynową...
- Ile kosztuje kropelka benzyny?
- Kropelka? Za darmo ci kapnę.
- To proszę nakapać do pełna!
- A może jeszcze pierdnąć w oponki?



- Dziadkuuu. Wygodnie ci na wersalce?
- Tak.
- A możesz nawet wyprostować nogi?
- Tak, czemu pytasz?
W tym czasie wnuczek szybkim ruchem porywa dziadkowy czasomierz.
- Co ty robisz !!!???
- Aaaa, bo mama mówiła, że jak wyciągniesz nogi, to ja dostanę zegarek!



W szkole na lekcji religii ksiądz pyta dzieci czy wiedzą co to jest
aborcja. Padają różne odpwiedzi; zagłasza sie Jaś i mówi:
- Aborcja to jest chyba jakiś owad...
- Dlaczego tak myślisz Jasiu? - pyta zdziwony ksiądz.
- Bo jak kiedyś zapytałem o to ojca odpowiedział, że koło chuja mu to lata.



Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!
- No przecież mówię, że kiełbasa.
- Proszę wyjąć.
Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?!

Przejdź do menu