Dowcipy
< Wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 [9] 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej >
W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i widzi, że trzech jest identycznych. Pyta:
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta:
- A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie głosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwie piersi i ja musiałem pić piwo.
Pewien facet jechał pospiesznym z Krakowa do Poznania i zależało mu na tym, żeby nie zaspać. Woła konduktora i mówi:
- tutaj proszę, dwieście złotych dla pana, tylko ja w żadnym przpadku nie mogę zaspać, mam ważne spotkanie w Poznaniu. Problem polega na tym, że ja jak się mnie budzi jestem okrutnie agresywny. I stąd moja wielka prośba - choćbym się darł, bił, kopał i wrzeszczał, że ja tu nie wysiadam, bardzo proszę mnie - nawet siłą - wyrzucić z pociągu!
- Nie ma sprawy - mówi konduktor i bierze kasę.
Następnego dnia w Szczecinie do elektrowozu wpada wściekły facet i krzyczy:
- Kurwa, chuje pierdolone, kasę wam dałem a wy co? Najebani byliście???
- Coś facet wkurwiony jest .... - mruczy jeden konduktor do drugiego.
- No... i to nawet bardziej niż ten, którego wyjebaliśmy z pociągu w Poznaniu...
Pewnego razu Bóg chciał sobie zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał więc sprowadzić telewizor, włączył, akurat babka rodziła. Męczy się okrutnie, krzyczy, więc Bóg sie pyta:
- Co to jest? Dlaczego tak babka się tak męczy?
- No bo powiedziałeś: "I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś anioł.
- Tak? No... Tego... Ja tak żartowałem...
Przełącza - faceci. Zharowani, spoceni, walą kilofami.
Bóg się pyta:
- A to co to jest? Oni muszą się tak męczyć?
- Ale sam powiedziałeś: "I w trudzie będziesz pracował..."
- Oj, "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to takie żarty były, ja żartowałem...
Przełącza, a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona, od zewnątrz i wewnątrz, przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów - dobrze odżywieni, pięknie ubrani, złote łańcuchy, itp, itd. Bóg się uśmiecha promieniście:
- O, to mi się podoba! A co to jest?
- A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś...
Godzina 3 w nocy, zdenerwowany tata czeka na powrót syna do domu. Nagle drzwi się otwierają i wchodzi syn.
- Synku, gdzie byłeś??? My tu z mamą się martwimy, już myśleliśmy, że coś ci się stało...
- Tato - dzisiaj odbyłem pierwszy stosunek w moim życiu!
- Aaa, to trzeba było tak od razu... Usiądź, napijemy się wódeczki, wypalimy papieroska i opowiesz mi jak było.
- Napić się możemy. Wypalić też możemy. Ale siadać, to ja na razie nie mogę...
Kiedyś kolesiowi zepsuł się Trabant. Coś stało się z silnikiem, ale facet nie znał się na mechanice. Najbliższą stacją była stacja Mercedesa, więc podjechał tam i spytał, czy da się coś zrobić. Tam wiadomo - kawka, ciasto, super obsługa. Powiedzieli mu, że następnego dnia ma przyjechać i odebrać samochód. Facet pooglądał jeszcze auta w salonie, a potem przekimał w motelu i wrócił na stację. A tam znów przyjęli go z honorami, jakby S-kę naprawiał i wystawili rachunek: 200 Euro. Facet zapłacił bez gadania, bo myślał, że policzą go na dużo więcej. A samochodzik - wiadomo - wypucowany, na zewnątrz wosk, wewnątrz nawet dywaniki wyprane. Facet wsiada, odpala, dodaje gazu: po 20 metrach samochod zaczyna (bez jakiejkolwiek zmiany biegów) jechać do tyłu. I po 20 metrach znów do przodu. I tak w kółko. Koleś się wkurzył, idzie do szefa serwisu i robi mu awanturę:
- Co wy, mieliście mi naprawić furę, a co zrobiliście?
Na co dyrektor odpowiada grzecznie:
- Wie pan, musieliśmy wymienić silnik, a jedyne co się zmieściło, to silniczek od wycieraczek.
Był sobie facet, który bardzo dbał o swe ciało i kondycję. Podnosił codziennie ciężary, biegał po kilka kilometrów. Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał się i zaczął podziwiać swe ciało. Ze zdziwieniem stwierdził jednak, iż wszystko jest pięknie opalone oprócz jego członka! Nie podobało mu się to, tak więc postanowił cos z tym zrobić. Poszedł na plaże, rozebrał się i zasypał całe swe ciało zostawiając członka sterczącego na zewnątrz. Przez plażę przechodziły dwie staruszki. Jedna opierała się na lasce. Przechodząc obok zasypanego faceta ujrzała coś wystajacego z piasku. Końcem laski zaczęła przesuwać to coś w jedną to w drugą stronę.
- Życie nie jest sprawiedliwe - powiedziała do drugiej.
- Czemu tak mówisz? - spytała tamta zdziwiona.
- Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa. Gdy miałam 30 lat, bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat już sama o to prosiłam. Gdy miałam lat 50, już za to płaciłam. W wieku 60 lat zaczęłam się o to modlić, a gdy miałam 70 to juz o tym zapomniałam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosną na dziko, a ja nawet nie potrafię przykucnąć...
Pewnego wieczora ojciec usłyszał modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamę, tatę i babcię. Do widzenia dziadziu.
Uznał to za dziwne, ale nie zwrócił na to szczególnej uwagi.
Następnego dnia dziadek zmarł. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie usłyszał dziwną modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamę i tatę. Do widzenia babciu.
Nastepnego dnia babcia zmarła. Ojciec był strasznie zmartwiony całą tą sytuacją. Jakieś dwa tygodnie później synek modlił się następująco:
- Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia tato.
Przyprawiło to ojca prawie o zawał serca. Następnego dnia poszedł do pracy wcześniej, aby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas siedział jak na szpilkach, podczas przerwy obiadowej nawet nie tknął jedzenia. Po pracy poszedł do pobliskiej restauracji i cały czas czekał na najgorsze. Ostatecznie dotarł do domu po północy. Był ciągle żywy! Od progu zaczął przepraszać żonę:
- Przepraszam kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzien...
- Miałeś zły dzień? MIAŁEŚ ZŁY DZIEŃ? A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!
- Dlaczego na Liroy'a wołąją Scyzoryk?
- Tak się składa...
Kłótnia małżeńska na ulicy. Padają coaz ostrzejsze słowa. Dookoła rozwścieczonych małżonków zbiera się garstka ludzi, potem tłum. Ilość ciekawskich wzrosła do tego stopnia, że jakiś gostek, stojąc na palcach, na końcu tłumu woła:
- Głośniej, kurwa tam!!! Tutaj nic nie słychać!
Przychodzi mała dziewczynka do sklepu zoologicznego.
- Poplose tego pięknego klólicka z wystawy.
- Tego czarnego? A może wolisz białego, albo brązowego?
- Plose pana, mojego pytona pieldoli jakiego on jest kololu...
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta:
- A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie głosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwie piersi i ja musiałem pić piwo.
Pewien facet jechał pospiesznym z Krakowa do Poznania i zależało mu na tym, żeby nie zaspać. Woła konduktora i mówi:
- tutaj proszę, dwieście złotych dla pana, tylko ja w żadnym przpadku nie mogę zaspać, mam ważne spotkanie w Poznaniu. Problem polega na tym, że ja jak się mnie budzi jestem okrutnie agresywny. I stąd moja wielka prośba - choćbym się darł, bił, kopał i wrzeszczał, że ja tu nie wysiadam, bardzo proszę mnie - nawet siłą - wyrzucić z pociągu!
- Nie ma sprawy - mówi konduktor i bierze kasę.
Następnego dnia w Szczecinie do elektrowozu wpada wściekły facet i krzyczy:
- Kurwa, chuje pierdolone, kasę wam dałem a wy co? Najebani byliście???
- Coś facet wkurwiony jest .... - mruczy jeden konduktor do drugiego.
- No... i to nawet bardziej niż ten, którego wyjebaliśmy z pociągu w Poznaniu...
Pewnego razu Bóg chciał sobie zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał więc sprowadzić telewizor, włączył, akurat babka rodziła. Męczy się okrutnie, krzyczy, więc Bóg sie pyta:
- Co to jest? Dlaczego tak babka się tak męczy?
- No bo powiedziałeś: "I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś anioł.
- Tak? No... Tego... Ja tak żartowałem...
Przełącza - faceci. Zharowani, spoceni, walą kilofami.
Bóg się pyta:
- A to co to jest? Oni muszą się tak męczyć?
- Ale sam powiedziałeś: "I w trudzie będziesz pracował..."
- Oj, "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to takie żarty były, ja żartowałem...
Przełącza, a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona, od zewnątrz i wewnątrz, przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów - dobrze odżywieni, pięknie ubrani, złote łańcuchy, itp, itd. Bóg się uśmiecha promieniście:
- O, to mi się podoba! A co to jest?
- A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś...
Godzina 3 w nocy, zdenerwowany tata czeka na powrót syna do domu. Nagle drzwi się otwierają i wchodzi syn.
- Synku, gdzie byłeś??? My tu z mamą się martwimy, już myśleliśmy, że coś ci się stało...
- Tato - dzisiaj odbyłem pierwszy stosunek w moim życiu!
- Aaa, to trzeba było tak od razu... Usiądź, napijemy się wódeczki, wypalimy papieroska i opowiesz mi jak było.
- Napić się możemy. Wypalić też możemy. Ale siadać, to ja na razie nie mogę...
Kiedyś kolesiowi zepsuł się Trabant. Coś stało się z silnikiem, ale facet nie znał się na mechanice. Najbliższą stacją była stacja Mercedesa, więc podjechał tam i spytał, czy da się coś zrobić. Tam wiadomo - kawka, ciasto, super obsługa. Powiedzieli mu, że następnego dnia ma przyjechać i odebrać samochód. Facet pooglądał jeszcze auta w salonie, a potem przekimał w motelu i wrócił na stację. A tam znów przyjęli go z honorami, jakby S-kę naprawiał i wystawili rachunek: 200 Euro. Facet zapłacił bez gadania, bo myślał, że policzą go na dużo więcej. A samochodzik - wiadomo - wypucowany, na zewnątrz wosk, wewnątrz nawet dywaniki wyprane. Facet wsiada, odpala, dodaje gazu: po 20 metrach samochod zaczyna (bez jakiejkolwiek zmiany biegów) jechać do tyłu. I po 20 metrach znów do przodu. I tak w kółko. Koleś się wkurzył, idzie do szefa serwisu i robi mu awanturę:
- Co wy, mieliście mi naprawić furę, a co zrobiliście?
Na co dyrektor odpowiada grzecznie:
- Wie pan, musieliśmy wymienić silnik, a jedyne co się zmieściło, to silniczek od wycieraczek.
Był sobie facet, który bardzo dbał o swe ciało i kondycję. Podnosił codziennie ciężary, biegał po kilka kilometrów. Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał się i zaczął podziwiać swe ciało. Ze zdziwieniem stwierdził jednak, iż wszystko jest pięknie opalone oprócz jego członka! Nie podobało mu się to, tak więc postanowił cos z tym zrobić. Poszedł na plaże, rozebrał się i zasypał całe swe ciało zostawiając członka sterczącego na zewnątrz. Przez plażę przechodziły dwie staruszki. Jedna opierała się na lasce. Przechodząc obok zasypanego faceta ujrzała coś wystajacego z piasku. Końcem laski zaczęła przesuwać to coś w jedną to w drugą stronę.
- Życie nie jest sprawiedliwe - powiedziała do drugiej.
- Czemu tak mówisz? - spytała tamta zdziwiona.
- Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa. Gdy miałam 30 lat, bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat już sama o to prosiłam. Gdy miałam lat 50, już za to płaciłam. W wieku 60 lat zaczęłam się o to modlić, a gdy miałam 70 to juz o tym zapomniałam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosną na dziko, a ja nawet nie potrafię przykucnąć...
Pewnego wieczora ojciec usłyszał modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamę, tatę i babcię. Do widzenia dziadziu.
Uznał to za dziwne, ale nie zwrócił na to szczególnej uwagi.
Następnego dnia dziadek zmarł. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie usłyszał dziwną modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamę i tatę. Do widzenia babciu.
Nastepnego dnia babcia zmarła. Ojciec był strasznie zmartwiony całą tą sytuacją. Jakieś dwa tygodnie później synek modlił się następująco:
- Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia tato.
Przyprawiło to ojca prawie o zawał serca. Następnego dnia poszedł do pracy wcześniej, aby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas siedział jak na szpilkach, podczas przerwy obiadowej nawet nie tknął jedzenia. Po pracy poszedł do pobliskiej restauracji i cały czas czekał na najgorsze. Ostatecznie dotarł do domu po północy. Był ciągle żywy! Od progu zaczął przepraszać żonę:
- Przepraszam kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzien...
- Miałeś zły dzień? MIAŁEŚ ZŁY DZIEŃ? A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!
- Dlaczego na Liroy'a wołąją Scyzoryk?
- Tak się składa...
Kłótnia małżeńska na ulicy. Padają coaz ostrzejsze słowa. Dookoła rozwścieczonych małżonków zbiera się garstka ludzi, potem tłum. Ilość ciekawskich wzrosła do tego stopnia, że jakiś gostek, stojąc na palcach, na końcu tłumu woła:
- Głośniej, kurwa tam!!! Tutaj nic nie słychać!
Przychodzi mała dziewczynka do sklepu zoologicznego.
- Poplose tego pięknego klólicka z wystawy.
- Tego czarnego? A może wolisz białego, albo brązowego?
- Plose pana, mojego pytona pieldoli jakiego on jest kololu...
< Wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 [9] 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 Dalej >